Czemu OTULINA?

Co może być atrakcyjnego w otulinie? Do bólu pragmatyczna kryje się w zakamarkach instalacji, ochrania rury, kolanka i zawory. Cięta, utykana, pospiesznie nawijana, nie cieszy się zbyt dużym uznaniem, umyka nam przy opisywaniu świata.

Jednak gdy poświęcimy jej chwilę, posmakujemy jej brzmienie na języku – poczujemy jej miękkość, bezpieczeństwo jakie obiecuje i siłę, która się z nim wiąże. Otulina może okryć nas w całości, jest elastyczna, potrafi się dostosować, ale przede wszystkim chroni. Chroni przed zimnem, siłą uderzenia i uszkodzeniem. Samo brzmienie jej nazwy kojarzy się z tuleniem, kojącym dotykiem, bliskim kontaktem dającym wsparcie, któremu często towarzyszą słowa.

Chcę tu snuć słowa, tak by układały się niczym sieć wątków budujących strukturę otuliny. Jak ona będących częścią codzienności, czasami pomijanej lub niezauważanej. Jednak, gdy je wypowiemy, gdy złożymy z nich korzystną narrację, dadzą efekt otuliny. Na podobieństwo jej struktury, będą mogły odkładać się cienką warstwą w umyśle. Z każdym kolejnym razem ta warstwa staje się trochę mocniejsza, budując poczucie bezpieczeństwa, wspierając dobrostan i chroniąc przed ciosami z zewnątrz. W takiej otulinie można przez chwilę się ukryć i przyjrzeć samej sobie, wytłumić bodźce z zewnątrz. Po to, by tym wyraźniej usłyszeć słowa własnej opowieści i zapanować nad nią.

Otulina to też bezpieczny obszar, chroniony przed negatywnymi skutkami działalności człowieka. Opowiadanie i słuchanie historii jest jedną z podstawowych części naszej natury. Jeśli świadomie formułujemy te narracje, będą wyznaczały teren sprzyjający naszemu rozwojowi, pozwolą nauczyć się czegoś o świecie i nas samych. Gdy poddamy się niewłaściwym historiom albo ulegniemy negatywnemu wpływowi opowieści innych ludzi, mogą nas one otoczyć zbyt szczelnie, zamykając w sztywnych granicach zgorzknienia. Będę tu dzieliła się opowieściami inspirowanymi moimi doświadczeniami i metaforami, budując bezpieczną przestrzeń, do której Was zapraszam.

Mam przekonanie, że te opowieści mogą pomóc w innym spojrzeniu na świat. Może w kimś z Was zrodzi się okrzyk odkrywcy: O TU LINA! Oto znalazłem drogę wyjścia z dołka, jamy, studni moich czarnych myśli. A może będzie w tym element zaskoczenia – co to za lina? Czy ja jej w ogóle potrzebuję? Do czego mogę jej użyć? A może tylko się jej poprzyglądam. Części z Was pewnie w ogóle się nie przyda. Ale ja bardzo chcę ją spleść. Chcę zobaczyć dokąd sięga jej drugi koniec.

Będzie mi miło, jeśli będziecie towarzyszyć mi w tej podróży.