Różne spojrzenia. Wystawa

Z niekłamaną przyjemnością piszę dla Was ten wpis. Rok w pandemii był dla mnie bardzo pracowity, przygotowywałam bowiem wystawę wspaniałej, nieznanej szerzej kolekcji malarstwa siedemnastowiecznego. Możliwość stworzenia scenariusza na podstawie mojego własnego pomysłu, jak również opracowanie katalogu tego zbioru, dało mi wiele satysfakcji i radości, jak również nadało sens miesiącom spędzonym w pandemicznym odosobnieniu. Dzięki temu miałam też okazję współpracować ze wspaniałymi ludźmi, którzy są współautorami naszego wspólnego sukcesu – wystawy “Różne spojrzenia. Malarstwo holenderskie i flamandzkie z kolekcji ERGO Hestii“.

POCHWAŁA RÓŻNORODNOŚCI

W lutym 2020 roku, jako kustosz w Muzeum Narodowym w Warszawie, otrzymałam zaproszenie do zorganizowania pokazu obrazów gromadzonych od ponad dekady przez Towarzystwo Ubezpieczeniowe ERGO Hestia. Kolekcja ta od razu zwróciła moją uwagę, zwłaszcza, że nigdy wcześniej nie słyszałam o jej istnieniu. Jej wyjątkowość jest tym bardziej wyraźna, że w Polsce nie ma drugiej podobnej. Korporacje w Polsce, zgodnie ze światowym trendem, inwestują raczej w sztukę współczesną i to powstałą lokalnie. A ERGO Hestia skupiła się na dawnym malarstwie europejskim. Wystawa “Różne spojrzenia” to pierwsza (i prawdopodobnie jedyna) okazja, by podziwiać te niezwykłe obrazy i docenić ich wartość w zestawieniu z dziełami ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. 

widok wnętrza wystawy "Różne spojrzenia", ERGO Hestia
Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Szukając sposobu na zaprezentowanie tych pięknych obrazów, zdecydowałam się na poprowadzenie opowieści wokół rozwoju siedemnastowiecznego malarstwa holenderskiego w kontekście sztuki flamandzkiej. Tytuł “Różne spojrzenia” nawiązuje do najważniejszej roli malarstwa – odzwierciedlania rzeczywistości, kształtowanego przez artystę. Niezależnie od tego jak realistyczna wydaje się kompozycja, zawsze kryje się za nią decyzja twórcy o takim, a nie innym jej ukazaniu. Tytuł tłumaczy również układ ekspozycji, podzielonej na siedem “spojrzeń” – sekcji, skonstruowanych tak, by umożliwić przyjrzenie się rozmaitym wątkom tego malarstwa. Refleksja ta wykracza poza aspekt estetyczny, pozwala również na namysł o charakterze historycznym, społecznym czy ekonomicznym. 

Co jednak ważne – podział ten nie jest w żadnej mierze arbitralny. Stanowi zaproszenie do samodzielnego tworzenia połączeń między eksponowanymi na wystawie obrazami i poszukiwania własnego spojrzenia na nie. Dostrzegam olbrzymią wartość takich “niepełnych”, a bardzo osobistych spojrzeń. W moim przekonaniu pozwalają one dostrzec więcej, niż nam to oferuje jedna, spójna i z góry określona narracja.

Oto moje spojrzenia na kolekcję ERGO Hestii.

RÓŻNE SPOJRZENIA: RYTM NATURY

widok wnętrza wystawy "Różne spojrzenia", ERGO Hestia
Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Od zawsze pierwsze spojrzenia artyści kierowali ku otaczającej ich przyrodzie. Ukazywali naturę jako żywicielkę umożliwiającą zbieranie plonów, bądź opiekunkę dającą schronienie w upalne dni. Zima była czasem zabawy na mroźnym powietrzu. W każdej z odsłon piękno krajobrazu nastrajało do refleksji nad nieskończoną mocą boskiego stworzenia.

widok wnętrza wystawy "Różne spojrzenia"
Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Malarstwo pejzażowe, jako odrębny gatunek malarski, rozwinęło się za sprawą twórczości mistrza z Antwerpii, Pietera Bruegela Starszego. Jego wielkoformatowe kompozycje przedstawiały pory roku, którym podporządkowane były działania ludzi, zajętych sezonowymi pracami. Przyroda stała się w nich siłą, która wyznacza cykl życia człowieka.

Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Gatunek był rozwijany przez malarzy z południa Niderlandów, a wraz z emigracją artystów rozwinął się także na Północy. W malarstwie holenderskim szczególnie popularne stały się zimowe widoki z postaciami ślizgającymi się na zamarzniętych kanałach i sadzawkach.

RÓŻNE SPOJRZENIA: NOWE KRAJU OPISANIE

widok wnętrza wystawy "Różne spojrzenia", ERGO Hestia
Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Bardzo ważna dla rozwoju malarstwa w Niderlandach była wojna osiemdziesięcioletnia (1568–1648). W jej trakcie kolejne rozejmy wzmacniały nadzieję Holendrów na uzyskanie niepodległości w walce z imperium Habsburgów. W tym okresie Holendrzy kierowali swoje spojrzenia ku rodzimym krajobrazom. Szukali w nich odzwierciedlenia własnej tożsamości jako obywatele jednego kraju.

To właśnie w malarstwie pejzażowym artyści stworzyli „portret” nowego państwa. Wolny kraj tętni życiem. Widzimy wioski wypełnione codzienną krzątaniną lub świąteczną zabawą. Rozległe nizinne krajobrazy przecinają drogi i kanały, po których wędrowcy zmierzają ku widocznym w oddali miastom. Możemy je zidentyfikować dzięki charakterystycznym sylwetom kościołów i innych budynków umieszczonych na horyzoncie.

Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Przestrzenią wolności było także przyjęcie kalwinizmu jako religii państwowej. Oznaczało to między innymi pozbycie się z kościołów obrazów o treściach religijnych. Świątynie stawały się budynkami użyteczności publicznej a także świadectwem lokalnej tradycji. Tę metamorfozę portretowali artyści specjalizujący się w gatunku tzw. wnętrz kościelnych (kerkinterieurs).

Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

RÓŻNE SPOJRZENIA: MORSKIE SZLAKI

Niderlandy Północne zawdzięczały dobrobyt wodzie. Kraj przecinały liczne kanały i rzeki, co ułatwiało komunikację oraz transport towarów. Rozwijała się także holenderska flota morska. Do jej zadań należała obrona niepodległości kraju oraz budowa imperium kolonialnego. Znalazło to odzwierciedlenie w malarstwie holenderskim XVII wieku.

widok wnętrza wystawy "Różne spojrzenia", ERGO Hestia
Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Twórcą tego nowego, samodzielnego gatunku pejzażu marynistycznego był pochodzący z Haarlemu Hendrik Vroom. Jego następcy rozwijali różnorodne nurty krajobrazów morskich, jak Jan Porcellis, który w swoich obrazach uchwycił bogactwo efektów świetlnych i zjawisk atmosferycznych. Inni malarze skupiali się na ukazywaniu niszczycielskiej mocy sztormu. Tematem wielu dzieł są statki zdane na łaskę burzy. Kompozycje te przypominają o niepewności ludzkiego życia, wystawionego na kaprysy losu. Na obrazach z tego okresu widzimy także handlowe okręty dalekomorskie oraz okręty wojenne ukazane często w rozmaitych scenach batalistycznych.

Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

RÓŻNE SPOJRZENIA: SPOJRZENIA KU ITALII

Od XVI wieku niekwestionowaną stolicą sztuki europejskiej był Rzym. Pielgrzymowali tu artyści z całej Europy. Chłonęli inspiracje zarówno powstającą wówczas sztuką, jak i pozostałościami kultury antycznej. Różnorodność tych wpływów znajdowała odzwierciedlenie w twórczości artystów niderlandzkich.

Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Sama droga przez Alpy ku Italii inspirowała zachwycała twórców z nizinnych krain widokami niedostępnych górskich szczytów. Z upodobaniem wcielał je w swoje kompozycje Joos de Momper młodszy, jeden z najważniejszych pejzażystów niderlandzkich. Jednak nie wszyscy mogli pozwolić sobie na kosztowną podróż na Półwysep Apeniński. Tym, którzy nie ruszali się z ojczyzny, wzorców dostarczały ryciny reprodukujące obrazy powstające w Rzymie, zwłaszcza autorstwa Adama Elsheimera. Niektórzy artyści, zafascynowani słońcem Włoch, tworzyli własne fantazje na temat ich krajobrazu, nawet jeśli nigdy nie było im dane go zobaczyć.

Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Inspiracji dostarczała również tradycja antyczna. Fascynowały zwłaszcza rzymska rzeźba i architektura, a także literatura i mitologia. W wielu kompozycjach siedemnastowiecznych dostrzeżemy przejawy tych zainteresowań, które miały przemawiać do humanistycznie wykształconego odbiorcy.

Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

RÓŻNE SPOJRZENIA: ZWIERCIADŁO WARTOŚCI

Okres wojen oraz sporów na tle religijnym sprzyjał refleksji o wartościach ważnych w życiu każdego człowieka. Ich źródłem były historie biblijne, żywoty świętych oraz pojęcia abstrakcyjne, jak „miłość” lub „wojna”. Wartości te próbowali zdefiniować językiem sztuki artyści malując obrazy alegoryczne. Chętnie przedstawiali w nich antyczne bóstwa jako uosobienie pewnych pojęć lub postaw. Od widza wymagało to znajomości wielu odniesień literacko-historycznych oraz zamiłowania do rozszyfrowywania rebusów. Rozrywka ta była zarezerwowana raczej dla dobrze wykształconych odbiorców.

Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Powstawały także obrazy bardziej przystępne w odbiorze, zawierające pouczenia dla bogobojnych chrześcijan pragnących dostąpić zbawienia. Szczególne miejsce zajmowała w nich postać świętego Antoniego, który opierał się grzesznym pokusom, sprowadzanym na niego przez demony. Pouczeń moralnych szukano również w historiach biblijnych, takich jak budowa wieży Babel. Opowieść tę rozumiano jako wyzwanie zrodzone z ludzkiej pychy rzucone Bogu, które zakończyło się klęską człowieka. Obrazy alegoryczne cieszyły się popularnością zarówno w katolickich Południowych Niderlandach, jak i w protestanckiej Holandii.

Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

RÓŻNE SPOJRZENIA: KUMULACJA

Ukazywanie nagromadzenia wielu przedmiotów na obrazie, które można określić jako kumulację, było jednym ze sposobów budowania kompozycji holenderskich dzieł. Artyści wykorzystywali to narzędzie, by podkreślić wymowę swoich prac. Bukiety kwiatów w szklanych wazonach przypominały o pięknie i różnorodności natury. Suto zastawione stoły przynosiły opowieść o bogactwie i dalekomorskich wyprawach Holendrów. Zestawienie kolekcjonerskich precjozów pozwalało lepiej zrozumieć charakter ich właściciela.

Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Jednak kumulacje te często kryły w sobie również zagadkę. Były rebusem, intelektualną grą z odbiorcą. Ten artystyczny zabieg był związany bezpośrednio z moralizatorskim duchem epoki oraz popularnością emblematów – przedstawień pojęć i idei pod postacią zestawień przedmiotów. W bukietach ukazywane były kwiaty, które kwitły w różnym czasie, zatem nie udałoby się ich połączyć w naturze. Potrawy przedstawiane były po zakończonej konsumpcji. Na szklanych powierzchniach pojawiały się miniaturowe odbicia, które należało dostrzec. Zgromadzone w nieładzie przedmioty kuchenne zachwycały bogactwem kolorów i kunsztem malarskim w oddaniu faktur. Odczytanie znaczenia tych kompozycji zależało nie tylko od intencji artysty. Duże znaczenie miała także spostrzegawczość widza. To on musiał zdecydować, ku czemu skieruje swoje spojrzenie i jakie treści odnajdzie.

widok wnętrza wystawy "Różne spojrzenia", ERGO Hestia
Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

RÓŻNE SPOJRZENIA: ŚWIATŁO I CIEŃ

Jednym z wyróżników siedemnastowiecznego malarstwa jest zastosowanie dynamicznej gry światła i cienia. Ten artystyczny zabieg nazywamy „tenebryzmem” (od włoskiego tenebre – ciemność) lub „caravaggionizem”. Drugie określenie pochodzi od dzieł rzymskiego malarza – Michelangelo Merisi da Caravaggio. To na jego twórczości wzorowały się następne pokolenia artystów w Południowych i Północnych Niderlandach. Artyści z Południa wykorzystywali grę światła i cienia, aby nadać kompozycji monumentalizmu. Ostre światło wydobywało z mroku (często) nagie, umięśnione ciała, wprowadzało wyrazistą dramaturgię i dynamizowało scenę. Efekt ten można zaobserwować w obrazie Jodocusa van Hamme.

widok wnętrza wystawy "Różne spojrzenia", ERGO Hestia
Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Twórczością Caravaggia pośrednio inspirowali się także malarze z kręgu Rembrandta, którzy wiele uwagi poświęcali ukazaniu złożonej osobowości modela. Zabieg wydobywania postaci z mroku za pomocą silnego światła wykorzystywali, aby pogłębić psychologiczną charakterystykę postaci oraz zbudować intymny nastrój ukazywanych scen. Dzięki temu stając przed obrazami, takimi jak “Izmael” Barenta Fabritiusa, mamy wrażenie kontaktu z żywą osobą. Dlatego też ten obraz wybraliśmy zarówno do powitania widza na wystawie, jak i kończymy nim ekspozycję.

widok wnętrza wystawy "Różne spojrzenia", ERGO Hestia, Izmael, Barent Fabritius
Fot. Bartosz Bajerski / Muzeum Narodowe w Warszawie

Póki wystawa trwa, zapraszam Was do odwiedzenia jej w Muzeum Narodowym w Warszawie. Mam nadzieję, że i Wam kontakt z tymi pięknymi i niezwykłymi obrazami przyniesie tyle samo radości, co i mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *