Wizerunki osób czarnoskórych w czasach Rembrandta

Jesienią Rijksmuseum w Amsterdamie planuje otwarcie wystawy, której tematem będzie niewolnictwo. Tymczasem muzeum Rembrandthuis (Dom Rembrandta) w marcu otworzyło niewielką wystawę, nawiązującą do tego problemu z lokalnej perspektywy. „HERE: Black in Rembrandt’s Time” szuka odpowiedzi na pytanie kim były czarnoskóre postaci, które tak często można spotkać na obrazach powstałych w czasach Rembrandta. Z wiadomych względów nie byłam w stanie zobaczyć tej wystawy. Jednak czas kwarantanny poświęciłam na przestudiowanie katalogu i oto dzielę się z Wami (moimi) najciekawszymi odkryciami z tej lektury.

wystawa w Rembrandthuis w Amsterdamie

Amsterdam w siedemnastym wieku był jednym z najważniejszych ośrodków handlowych. Przez tamtejszy port przewijały się towary z najodleglejszych zakątków świata, a wraz z nimi przybywali cudzoziemscy żeglarze. Część osiedlała się w mieście w poszukiwaniu zarobku, pośród nich byli również Afrykanie. Badacz Mark Ponte ustalił, że w dzielnicy, w której znajdował się dom Rembrandta mieszkała niewielka afrykańska społeczność. Dało to artyście sposobność, by niektórych swoich “sąsiadów” uwiecznić na obrazach. Zarobki marynarza nie były wystarczające, by samodzielnie utrzymać rodzinę. Stąd konieczność szukania innych źródeł dochodu – kobiety zatrudniały się jako pomoce domowe, a młodzieńcy szukali dorywczych prac jako statyści w teatrze czy jako modele w pracowniach artystycznych, często przebierani w “sceniczne” kostiumy.

Hendrick Heerschop, Król Kacper, 1654 lub 1659, Staatliche Museen Preussischen Kulturbesitz, Gemäldegalerie, Berlin

Tradycja umieszczania czarnoskórych postaci w scenach religijnych, zwłaszcza przedstawiających pokłon trzech króli, istniała w malarstwie od piętnastego wieku. Dwieście lat później Pieter Lastman dał impuls do umieszczania czarnoskórych modeli również jako postronnych obserwatorów w scenach biblijnych czy historycznych, nieomal zawsze w roli sług. Sięgnął również po biblijny temat chrztu dworzanina etiopskiej królowej (nazywany też chrztem eunucha), który znajdziemy później u innych artystów, w tym jego genialnego ucznia – Rembrandta. Badacze podkreślają, że w sięganiu po nowe rozwiązania, istotną rolę odegrał kontekst kulturowy – możliwość samodzielnej lektury Biblii, jak i niezwykle popularnej wówczas historii narodu żydowskiego, napisanej przez antycznego autora Józefa Flawiusza. W obu znajdowały się poubudzające wyobraźnię odniesienia do obecności w świecie starożytnym osób czarnoskórych (jak i do niewolnictwa, ale ten temat za chwilę).

Chrzest eunucha z udziałem czarnoskórych postaci
Rembrandt van Rijn, Chrzest eunucha, 1626, Museum Catharijneconvent, Utrecht, ©wikipedia

Rembrandt nie ograniczał swojego zainteresowania czarnymi modelami do wykorzystywania ich jedynie jako postaci w tle. Za każdym razem artysta eksperymentował ze środkami wyrazy, by znaleźć unikatowy sposób uchwycenia podobieństwa rysów, nastroju czy mimiki przedstawianej osoby. Niekiedy kazał modelom zakładać wschodnie kostiumy, by przybliżyć ich wygląd do postaci z czasów biblijnych. Takie szkice wykorzystywał później albo do zbudowania opowieści w malowanej scenie albo pozostawiał w formie tronies, studium typu fizjonomii czy stanu emocjonalnego.

wystawa w Rembrandthuis w Amsterdamie

Zainteresowanie malarzy czarnoskórymi modelami było szczególnie intensywne w okresie między 1620 a 1670 rokiem, jednak nie zagłębiali się tak bardzo w złożoności psychiki osób czarnoskórych jak Rembrandt. Z wczesnego okresu pochodzi Portret rodzinny z czarnoskórym mężczyzną Willema Cornelisza Duystera. Członkowie wieloosobowej rodziny rozmieszczeni są wokół stołu i angażują się w drobne interakcje. Pośród nich widzimy postać ciemnoskórego młodzieńca, ubranego zgodnie z obowiązującą modą i zapewne służącego rodziny. Ten chłopak wygląda na samoistną jednostkę, razem ze wszystkimi spogląda w oczy widza, a jego strój jest bardziej kolorowy niż otaczających go osób.

Willem Cornelisz. Duyster, Portret rodzinny z czarnoskórym mężczyzną, ok. 1631- ok. 1633, Rijksmuseum w Amsterdamie

Często trudno określić jaki status mieli ukazani na obrazach czarnoskórzy służący. Co prawda od 1644 niewolnictwo na terenie Amsterdamu było formalnie zakazane, jednak wielu przybyszów pochodzących z Półwyspu Iberyjskiego i osiadłych się w mieście, przyjeżdżało z domowymi niewolnikami, którzy rzadko mieli okazję domagać się swoich praw. Również sposób przedstawiania ciemnoskórych służących ulegał w malarstwie przeobrażeniom, adekwatnie do zmieniających tendencji artystycznych i ekonomicznych.

Anthony van Dyck, Portret Henrietty of Lorraine, 1634, English Heritage, Kenwood ©wikipedia

Pod koniec lat czterdziestych, pod wpływem mody na portrety Anthony’ego van Dycka, zmienia się sposób ukazywania czarnoskórych postaci. Nie są już członkami rodziny, jak to widzieliśmy u Duystera. Pojawiają się jako kolorowo ubrani chłopcy usługujący pojedynczej portretowanej postaci. Nalewają wino, zapinają bransoletkę czy też przytrzymują wierzchowca. Stają się jednym z rekwizytów, wyznacznikiem statusu i bogactwa, jednocześnie pozbawieni tożsamości czy indywidualnej historii. Jeśli mielibyśmy się opierać tylko na tych obrazach uznalibyśmy, że większość ciemnoskórych w Holandii stanowili chłopcy w wieku od lat ośmiu do trzynastu, którzy pełnili rolę pazia. Co tylko w małym procencie mogło być prawdą. Tradycja kupowania afrykańskich dzieci jako prezentów z podróży i towarzyszy samotności dla pozostawionych w domu żon była dość powszechna wśród zamożnych kapitanów.

Pieter Nason, Hrabia Johan Maurits van Nassau-Siegen jako mistrz zakonu kawalerów maltańskich, 1666, Muzeum Narodowe w Warszawie

Około połowy wieku siedemnastego Zjednoczone Prowincje Niderlandów zaangażowały się w handel niewolnikami. Za twórcę ich potęgi handlowej na tym polu uznawany jest Johan Maurits von Nassau Siegen, sprawujący przez niecałą dekadę funkcję gubernatora holenderskich kolonii w Brazylii. W tym czasie zabezpieczył dopływ taniej siły roboczej z Afryki Zachodniej, zawierając sojusze i zdobywając porty na tamtym terenie. Zabrał ze sobą ekipę naukowców i artystów, którzy mieli opisać nowe ziemie. Jednak proceder niewolnictwa pozostał bez odzwierciedlenia w sztuce. Obrazy Fransa Posta, jednego z malarzy na usługach Maurycego, pomijają podstawowe zasady funkcjonowania na plantacjach cukru i tytoniu: nierówność, niewolę i wyzysk. Zamiast tego ukazują spokojną koegzystencję rozmaitych grup społecznych na tle rozległego egzotycznego pejzażu. Stworzono nieomal utopijną wizję wolnego świata, zaprzepaszczając okazję do ukazania realiów życia w koloniach w Brazylii.

Wizerunek czarnoskórych mężczyzn w pejzazu
Frans Post, Wóz ciągnięty przez woły, 1638, Luwr, Paryż © wikipedia

Jednym z partnerów handlowych Niderlandów było Królestwo Konga. Na wystawie zaprezentowane zostały trzy nietypowe portrety związane z tą współpracą. To wizerunki Dom Miguela Castro, wysłannika Królestwa Konga oraz jego dwóch służących. Dom Miguel wyruszył do Brazylii szukając pomocy u Johana Maurycego w rozwiązaniu lokalnego konfliktu w Kongo, jako prezent przywiózł ze sobą dwustu niewolników. Odbył również podróż do Niderlandów, gdzie w Middelburgu, na zlecenie Kompanii Zachodnio-Indyjskiej, został sportretowany wraz ze służącymi. Dom Miguel nosi strój, który zapewne otrzymał w prezencie od Johana Maurycego: jedwabną tunikę haftowaną srebrem i złotem, aksamitną pelerynę i czarny kapelusz ze wspaniałym piórem, wszystkie zgodnie z europejską modą. Sam wybrał taki ubiór by zostać uwiecznionym, zapewne po to by zapewnić sobie poparcie Europejczyków poprzez upodobnienie się do nich.

Jasper lub Jeronimus Beckx, Portret Dom Miguela de Castro, 1643, Statensmuseum for Kunst, Kopenhagen

Tworzy to zarazem efekt odwrotny do tego, który Rembrandt uzyskał w portrecie dwóch czarnoskórych młodzieńców, obecnie przechowywanym w Mauritshuis w Hadze. Nie znamy co prawda ich imion, zaginęły w czasie. Jedyne co możemy podejrzewać, to że mieszkali na którejś z ulic sąsiednich do domu Rembrandta. Może żyli z pracy na morzu, a może dopiero wkraczają w dorosłość? Noszą teatralne kostiumy, w które ubrał ich artysta, ale to wcale nie pozbawia ich autentyczności. Są pełni życia, emocji, jeden wydaje się żartować, drugi – może jego brat – wydaje się nieco onieśmielony. Wyczuwalna jest łącząca ich więź. Pomimo swojego skromnego statusu, w niczym nie ustępują godnością personom Dom Miguela i jego służących, ukazanych na portretach w całej ich powadze i formalności.

Portret dwóch czarnoskórych mężczyzn
Rembrandt van Rijn, Dwóch Afrykańskich Mężczyzn, 1661, Mauritshuis, Haga

Twórcy wystawy zamknęli ją pokazem twórczości współczesnych artystów holenderskich o afrykańskich korzeniach. Z dostępnych mi reprodukcji wyłania się obraz zróżnicowanej i wibrującej życiem społeczności.

Hedy Tjin, Ilona, 2019. Courtesy of the artist

P.S. Jeśli szukacie więcej informacji o twórczości Rembrandta, to polecam zajrzeć tutaj i tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *