Czarownice

Do napisania tego wpisu zainspirowała mnie lektura wstępu do książki Mony Chollet „Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet”. Szczególnie zaskoczył mnie krótki ustęp dotyczący twórczości kilku szesnastowiecznych artystów z północnej Europy.

„Podszyta nienawiścią obsesja niektórych malarzy (Quentin Massys, Hans Baldung, Niklaus Manuel) […] na punkcie starych kobiet daje się wyjaśnić rozwijającym się w owej epoce kultem młodości oraz faktem, że kobiety już wówczas żyły dłużej od mężczyzn”

Niklaus Manuel Deutsch, Wiedźma, 1518, rysunek, Staatliche Museen zu Berlin, Berlin

Opis ten dotyczy sposobu przedstawiania kobiecego ciała i pojawia się w kontekście powstających wówczas wizerunków czarownic. Do tej grupy dodałabym  jeszcze Albrechta Dürera, którego rycina Czarownica z ok. 1500 roku wpisuje się w omawiany przez autorkę problem i prezentuje jeden z pierwszych nowożytnych wizerunków wiedźmy. Artysta zainspirował się zapewne ludowymi opowieściami o nadprzyrodzonych zdolnościach czarownic, które miały zdobyć poprzez pakt z siłami nieczystymi.

Albrecht Dürer, Czarownica, ok. 1500, miedzioryt, The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork

Hans Baldung zwany Grien (ok. 1484-1545) uznawany jest za jednego z najzdolniejszych uczniów Albrechta Dürera. Pochodził z rodziny akademików i intelektualistów, jako artysta otrzymywał zamówienia głównie od intelektualnej elity Strasbourga. Obok tematyki religijnej, ważne miejsce w jego twórczości zajmują przedstawienia czarownic. Trudno jednoznacznie określić, co leżało u podstaw tego zainteresowania. Jednak z całą pewnością czasy w których żył, dostarczały artyście wiele inspiracji.

Hans Baldung Grien, Dwie czarownice, 1523, Städel Museum, Frankfurt nad Menem

W 1487 został wydany Młot na czarownice (Malleus Maleficarum) Heinricha Kramera i Jacoba Sprengera, którego popularność przerosła wszelkie oczekiwania. Książka oferowała wiele „praktycznych” porad jak rozpoznać i unicestwić czarownice, i była traktowana jak swoisty podręcznik w procesach o czary (do dziś przez Google określana jest jako literatura faktu (sic!)). Również pojawienie się reformacji, wraz z jej dosłownym odczytywaniem Pisma Świętego, wpłynęło na wzrost zainteresowania podejrzeniami o czary – w myśl zawartego w Starym Testamencie nakazu, by „nie pozwalać żyć czarownicy” (Wj 22, 17). Te zjawiska szły w parze ze ściśle folklorystycznym traktowaniem postaci wiedźmy znanej z opowieści ludowych. Wizje rzucania uroków, latania nago na miotle i spółkowania z szatanem zapładniały ówczesną wyobraźnię. Wydaje się, że właśnie z tych ostatnich Baldung czerpał najwięcej inspiracji.

Hans Baldung Grien, Czarownice, 1510, drzeworyt chiaroscuro, Metropolitan Museum in New York

Na niezwykłym drzeworycie wykonanym w technice chiaroscuro, ukazany został sabat czarownic, jakim go sobie wyobrażano – zgromadzenie nagich kobiet w różnym wieku, które w ustronnym miejscu odprawiają swoje czary. Część z nich siedzi wokół garnka, w którym warzy się magiczna mikstura, pozostałe unoszą się ponad tą grupą. Jedna z nich dosiada kozła, jadąc na nim na wspak, zupełnie jak stara wiedźma na rycinie nauczyciela Baldunga – Dürera. Dostrzegamy tu kobiety w różnym wieku i o różnej wiotkości skóry.

Baldung wykorzystał tę właściwość ciała przy zobrazowaniu siedmiu etapów życia kobiety. Zmiany fizyczności zostały przez niego powiązane z wchodzeniem w kolejne stadia życia, wynikające również z macierzyństwa. Kobiety, jeśli dożywały starości, najczęściej miały za sobą kilka do kilkunastu porodów i ograniczone możliwości wspomagania jędrności skóry. Ukazywanie tego na obrazach niekoniecznie musiało się wiązać z nienawistną obsesją.

Hans Baldung Grien, Siedem etapów życia kobiety, 1514, Museum der bildenden Künste, Lipsk

W nieco innym kontekście stara kobieta pojawia się u Quentina Massysa (1466–1530). W odróżnieniu od wspomnianych wcześniej artystów, pochodził nie z Niemiec a z Niderlandów. Jego twórczość to przede wszystkim obrazy o tematyce religijnej. Chollet zapewne powołuje się na jedno z jego najbardziej rozpoznawalnych, choć unikatowych, dzieł – Starą kobietę znaną również jako Brzydka księżna.

Quentin Massys, Brzydka księżna, ok. 1513, National Gallery Londyn

Ukazuje on w przerysowany sposób postać starej i dość brzydkiej kobiety, eksponującej swoje nadwątlone przez czas wdzięki. Jej suknia jest mocno wydekoltowana, w dłoni trzyma kwiat, będący jeszcze w pąku. Symbolizuje on zarazem wiek dojrzewania, jak i obietnicę wierności i gotowości wejścia w związek małżeński. Artysta zastosował groteskowe ujęcie – świadomie nawiązał do konwencji portretu narzeczeńskiego, podkreślając jednocześnie wiek portretowanej. Dobitnie świadczy o tym strój kobiety, który nawiązuje do mody dworu burgundzkiego sprzed ponad wieku. Mamy tu zatem do czynienia z archaizacją działającą na usługach satyry. Postać starej kobiety nie jest portretem konkretnej osoby, a figurą uosabiającą brak zdrowego rozsądku, działania wbrew przyjętym zasadom i jako taka jest ośmieszona. 

Aby lepiej zrozumieć alegoryczny wymiar tego groteskowego ujęcia, warto sięgnąć do Pochwały głupoty Erazma z Rotterdamu. Ten wielce ceniony myśliciel w jednym z rozdziałów ironicznie opisuje leciwe kobiety, które pomimo wieku, wciąż odgrywają kokietki i eksponują swoje odstręczające, obwisłe biusty. Należy pamiętać, że w swoim dziele nie szczędzi złośliwości żadnej grupie społecznej. Opis ten jednak odsłania rąbek mizoginii, przed którą nie uchronił się nawet wielki humanista, a która była powszechna we współczesnych mu czasach.

Hans Baldung Grien, Arystoteles i Filis, 1503, rysunek, Luwr, Paryż

Wciąż zastanawia mnie sformułowanie Chollet o „podszytej nienawiścią obsesji u niektórych malarzy na punkcie starych kobiet”. Z jednej strony zgadzam się, że starzenie się kobiet w żadnych czasach nie było przedstawiane pozytywnie, było powodem do śmieszności. Zawsze wiązało się ono z utratą najmocniejszego oręża w świecie zdominowanym przez mężczyzn – atrakcyjnego wyglądu. Z drugiej jednak strony – stare kobiece ciało jest efektem rzeczywistego upływu czasu, jego zmiana jest nieunikniona, a artyści powinni je ukazywać tak samo jak każdy inny element rzeczywistości. Jedyne co je wartościuje to kontekst, w jakim jest ono umieszczane i to z nim należy się rozprawiać.

Hans Baldung Grien, Trzy etapy życia kobiety i śmierć, 1541-1544, Museo del Prado, Madryt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *