Dziwny ogród

Czego by nie napisać o “Dziwnym ogrodzie” Józefa Mehoffera, wszystko kończy się pytaniem o wielką ważkę wypełniającą górną część kompozycji. Niepokoi ona nie tylko ze względu na znaczne rozmiary, ale również na sposób w jaki została namalowana. Czym ona właściwie jest?

Zacznijmy jednak od początku. “Dziwny ogród” to scena z wakacyjnego odpoczynku, jakiego rodzina artysty zażywała w miejscowości nieopodal rodzinnego Krakowa. Skąpany w słońcu i udekorowany girlandami kwiatów sad, daje schronienie trzem postaciom. Promieniejącemu w blasku słońca synkowi malarza, Zbysiowi, który naguteńki stąpa po trawie, triumfalnie wymachując malwami. Nieco z boku, jego matka Jadwiga chroni się w cieniu przed żarem letniego dnia. Ilekroć na nią patrzę, temperatura podnosi mi się o kilka stopni. Jej imponująca szafirowa suknia zapięta ściśle pod brodą, spływająca kaskadami materiału na dywan z murawy, nadaje się bardziej na wieczorny spacer w cieniu Plant, niż to upalne popołudnie. Spomiędzy gałęzi jabłoni, nieco w tle, spogląda na nas piastunka Zygmusia, ubrana w regionalny, małopolski strój.

Józef Mehoffer, Dziwny ogród, 1903, Muzeum Narodowe w Warszawie

Realia ogrodu oddane zostały z miniatorską wręcz precyzją, z łatwością rozpoznać można takie rośliny jak koniczynę, krwawnik, czy babkę lancetowatą. Mehoffer zadbał również o właściwą iluzję przestrzeni prowadząc w głąb sadu rozświetloną ścieżkę. Dzięki temu doświadczamy natury w całej jej okazałości i bezpośredniości. Jedyne co wprowadza nagły niepokój to płasko namalowana postać ważki.

Po pierwsze wygląda jakby unosiła się przed obrazem, w przestrzeni w której znajduje się widz, a to za sprawą jej rozmiarów, nieproporcjonalnie większych niż postaci w kompozycji. Po drugie bardziej przypomina wytwór człowieka niż natury, zupełnie jakby “uciekła” z witraża lub szkicownika jubilera. Początek dwudziestego wieku to okres rozwoju popularności rzemiosła artystycznego, które chętnie wykorzystywało inspiracje światem natury. Sam Mehoffer był nie tylko uznanym malarzem, ale między innymi zaprojektował witraże do kościoła we Fryburgu w Szwajcarii.

René Lalique, Kobieta-ważka, broszka, ok. 1897-98, Calouste Gulbenkian Museum

Sięgając po takie ujęcie owada, artysta sprawił, że jego ogród stał się dziwny za sprawą niepokojącego wyglądu stworzenia. W oczach widza ważka staje się tym samym łącznikiem między światem przyrody a światem sztuki, nie należąc zarazem do żadnego z nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *