Lato

Kiedy nadciąga lato, w powietrzu unosi się zapach nagrzanej trawy, a soczyście zielone liście kołyszą się na wietrze, lubię spoglądać na obrazy Friedricha. Oferują mi to, czego szukam w kontakcie z przyrodą. Wyciszenie, odpoczynek i nieśpieszną kontemplację świata. Wszystko to, czego miasto odmawia mi w upalne dni, tętniące hałasem i rozgrzanym betonem.

Jednym z takich medytacyjnych obrazów są dla mnie “Kredowe skały Rugii”. Daleki horyzont ujęty w ramę ze śnieżnobiałych klifów i rozłożystych koron drzew wciąga mnie w atmosferę letniego popołudnia. Nieomal nie dostrzegam postaci wędrowców, którzy zatrzymali się tuż nad urwiskiem, by podziwiać ten sam widok co ja. Zwróceni do widza plecami, stają się personifikacją uwagi, którą należy wykazać w kontakcie z absolutem przyrody. Kobieta w czerwonej sukni wskazuje coś towarzyszowi niebezpiecznie wychylonemu ponad krawędź przepaści. Ich kompan zdaje się być całkowicie pochłonięty kontemplacją bezmiaru morza, który się przed nim otwiera.

Caspar David Friedrich, Kredowe skały Rugii, ok. 1818, Museum Oskar Reinhart am Stadtgarten, Winterthur

Znam głęboko symboliczne i religijne interpretacje tej kompozycji. Według jednej z nich, trzy postaci ubrane w stroje w kolorach: czerwony, zielony, niebieski, miałyby być nawiązaniem do trzech cnót chrześcijańskich: miłości, nadziei i wiary. 

Wolę jednak myśleć o tym obrazie jako o wspomnieniu z radosnej, rodzinnej wyprawy, którą Caspar David Friedrich odbył ze świeżo poślubioną żoną Caroliną i bratem Christianem na Rugię, największą wyspę niemiecką na Bałtyku. Zatem morze na które patrzą wędrowcy jest tym samym, które odwiedzałam w dzieciństwie i do którego lubię wracać, zanim zacznie się sezon. Bezwiednie odtwarzam ten sam rytuał zatopienia w ciszy i podążania wzrokiem poza horyzont.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *