Ecce Homo

Nadchodzi Wielkanoc. Oto “Ecce Homo” Maartena van Heemskercka, tryptyk zamówiony przez małżeństwo Drenckwaert z Dortrechtu w 1644. Miał im służyć jako kommemoracja, czyli upamiętnienie ich pobożności, a także jako środek do uzyskania zbawienia. Mąż i żona, umieszczeni po obu stronach głównej kwatery, modlą się w obliczu sceny z Pasji.

Maarten van Heemskerck, Ecce homo, 1644, Muzeum Narodowe w Warszawie

W centrum rozgrywa się epizod z Wielkiego Piątku – Piłat prezentuje zebranej gawiedzi umęczonego Chrystusa, który na głowie ma koronę cierniową i gałązkę trzymaną niczym berło. Prześmiewczy znak, że jest “królem żydowskim”. Prefekt Judei pozostawia w rękach tłumu decyzję o tym, czy życie Jezusa ma się zakończyć właśnie tego dnia. Jednak wyrok jest z góry przesądzony. Mężczyzna stojący pośrodku w tle, unosi rękę do biczowania, zebrani poniżej podium wykrzywiają twarze w szydzących uśmiechach.

Zestawienie fragmentu obrazu Ecce homo: lewa – oryginał, prawa: symulacja pierwotnej kolorystyki (oprac. J.P. Getty Museum)

Scena jest pełna dramatyzmu i napięcia. Jednak gdy przyjrzycie się uważnie ciału Chrystusa, nie znajdziecie na nim żadnych śladów krwi, choć artysta je namalował. Użyta do oddania krwi farba zawierała niestabilne barwniki, które z czasem utraciły intensywność, wręcz zniknęły. Jej obfite krople ukazane wokół stóp Jezusa są teraz przeźroczyste i wyglądają jak kamyki. Podobna reakcja zaszła w kolorze błękitnej szaty Chrystusa, która dziś jest zaledwie szarawa. Użyta jako pigment smalta była wykonana z utartego, kobaltowego szkła – intensywnie niebieskiego na początku, jednak szybko blednącego w czasie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *