Messina

Co widzicie, gdy patrzycie na ten obraz? Ja najpierw widzę bezmiar błękitu i uciekające wraz z perspektywą tło, a zaraz potem wyrasta przede mną monumentalna postać młodego mężczyzny. Przyglądam mu się z uwagą – z pewnością odczuwa ból, gdyż w jego ciele tkwią strzały spod których wypływają strużki krwi. Jednak nic w jego postawie ani w wyrazie twarzy nie zdradza cierpienia. Młodzieniec wznosi oczy ku niebu, nawet nie próbuje uwolnić się z więzów. Wedle legendy święty Sebastian został skazany na śmierć przez rozstrzelanie. Tu widzimy go jeszcze w pełni sił. Czy to znaczy, że stoimy w miejscu plutonu łuczników, którzy na moment przerwali ostrzał?  Cała scena wydaje się zatopiona w bezruchu, zupełnie jakby obrazowała leniwe słoneczne popołudnie. Postaci w tle praktycznie nie zwracają uwagi na egzekucję. Mężczyzna po lewej śpi korzystając z ciepłego dnia, po prawej, pozostali, oddają się rozmowie lub spacerują. Jedyne osoby, które zdają się zauważać postać św. Sebastiana to kobiety na tarasie, zapewne kurtyzany, szukające ucieczki od nudy samotności i oświetlona blaskiem słońca młoda matka tuląca dziecko. Jednak również żadna z nich nie zdradza zaangażowania w wydarzenia z pierwszego planu. Tak jakby traktowały ją jako konieczną i przyjmowały całą jej nieuchronność. Dla mnie jedyną postacią, która ucieka wzrokiem od okrucieństwa egzekucji jest to małe dziecko tulące się do kobiety w błękicie.

Antonello da Messina, Święty Sebastian, ok. 1476-79, Gemäldegalerie Alte Meister, Drezno

Antonello da Messina pochodził z Sycylii, kształcił się zapewne w Neapolu, jednak największy wpływ wywarł na malarstwo Wenecji, gdzie przebywał ponad rok od 1475. Ten obraz powstał na zamówienie tamtejszego bractwa świętego Rocha (scuola di San Rocco). Przegląd twórczości Messiny można obejrzeć na wystawie czasowej w Palazzo Reale w Mediolanie do 2 czerwca.

Jeden komentarz Dodaj swoje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *