Pierwsze spotkania z mieszkańcami Indii – antyk

Często zastanawiam się nad tym jak powstają stereotypy czyli te wdrukowane w naszą świadomość przekonania, które omylnie traktujemy jako prawdę o otaczającym nas świecie. I co sprawia, że tak trudno je usunąć, zastąpić? Często są stosowane do opisu czegoś, co wymyka się poznaniu. Tam gdzie brakuje bezpośrednich doświadczeń, puszczają wodze fantazji. Ten mechanizm działa powszechnie i zadziałał także pośród starożytnych mieszkańców basenu Morza Śródziemnego, gdy próbowali wyobrazić sobie ludy odległej Azji. Z tych prób wyłoniło się przekonanie o istnieniu monstrualnych ras ludzkich.

Miejscem najbardziej rozbudzającym wyobraźnię były Indie, pisarzy inspirowały przekazy o bogactwach, luksusowych potrawach i cudzoziemskich zwyczajach. Jednym z pierwszych greckich podróżników, który dotarł do Indii był SKYLAKS Z KARIANDY. Opisał on fantastyczne ludy zamieszkujące owe tereny, w tym ludzi o wielkich uszach (panotti) i ludzi o jednej nodze (skopoidów / sciapodów). Z jego fantastycznych opowieści skorzystał współczesny mu Herodot, gdy pisał Dzieje (2. poł. V w. p.n.e.). To w nich przetrwały ułamki tekstu Skylaksa, reszta przez wieki zaginęła. Młodszy o pokolenie od Herodota lekarz i historyk – KTEZJASZ Z KNIDOS również spisał wyobrażenia o mieszkańcach Indii. Pochodził z Grecji, jednak przez siedemnaście lat pozostawał w niewoli perskiej i był lekarzem Artakserksesa II. W dziele O Indiach (także zachowanym jedynie we fragmentach) powtórzył wiele historii, zarówno za autorami greckimi, jak perskimi. I to za jego sprawą Indie na następne półtora tysiąca lat stały się miejscem zamieszkiwanym przez fantastyczne rasy ludzi i zwierząt.

Potworne rasy ludzkie w The Arnstein Bible, ok. 1172
British Library,  f. 243r

Ten rysunek pochodzi z dwunastowiecznego manuskryptu The Arnstein Bible, który oprócz ksiąg biblijnych zawiera również diagramy z opisem świata, nieboskłonu i tę kartę z zestawieniem monstrualnych ras ludzkich. Ukazuje on wiele ras, które opisał Ktezjasz. W górnym lewym rogu jest postać psiogłowca, zwanego również cynocefalem – człowieka z głową psa, który, zgodnie z opisem Ktezjasza, nie potrafi porozumiewać się mową, a jedynie szczeka. Dalej widać jednookiego cyklopa, a obok niego parę blemiów (blemmitów) czyli ludźmi bez głów z twarzami umieszczonymi na korpusie pomiędzy ramionami. Pozostali, znani od Ktezjasza mieszkańcy Dalekiego Wschodu, to widoczny w środkowym rzędzie panotti czyli wielkouchy o uszach tak dużych, że może się nimi okryć oraz w dolnym pasie skopoid – człowiek z jedną wielką stopą, którą przemieszcza się z olbrzymią szybkością i której również używa niczym olbrzymiego parasola przed palącym słońcem. Dalej umieszczono postać giganta. Ostatni zostali ukazani walczący ze sobą pigmeje – małe, wojownicze plemię, które w zależności od autora opowieści, ma zamieszkiwać Etiopię lub Indie.

Fantastyczne wyobrażenia o mieszkańcach Indii na długo zakorzeniły się w umysłach Europejczyków. Utrzymywały się niezależnie od wyprawy Aleksandra Wielkiego (326 r. p.n.e.), w którą zabrał ze sobą wielu uczonych, aby sporządzili opisy przemierzanych krain i ich mieszkańców. Wzmianki o indyjskich cudach, fantastycznych ludzkich rasach i zwierzętach pojawiają się nawet w dziele greckiego podróżnika i historyka Megastenesa (ok. 303 p.n.e.). Był on ambasadorem jednego z diadochów (czyli następców) Aleksandra Wielkiego, na dworze Ćandragupty, pierwszego uniwersalnego władcy Indii.

Do dalszego utrwalania stereotypów przyczynił się Pliniusz Starszy, który w Historii Naturalnej (I w. n.e.) przy opisie Indii wiele zapożyczył ze znanych nam już dzieł Skylaksa, Ktezjasza i Megastenesa. Ten krótki przegląd pokazuje, że podstawowym grzechem popełnianym przez kolejnych autorów było bezkrytyczne powtarzanie dawnych opowieści. Nawet jeśli mogli wykorzystać własne obserwacje. Jednocześnie, schlebiali tym samym gustom słuchaczy, którzy oczekiwali po odległych krainach, że będą niezwykłe i zaskakujące.

A jak można byłoby opisać mechanizm tworzenia się tych wyobrażeń? Z czego one wyrastały? Ja wyodrębniłabym pięć czynników umożliwiających ukształtowanie się przekonania o istnieniu monstrualnych ras ludzkich zamieszkujących dalekie tereny Azji.

Ciekawość. To jest inicjator uruchamiania wyobraźni. Ludzie kiedyś byli ciekawi jak wyglądają mieszkańcy niedostępnych krain, tak jak my jesteśmy ciekawi, jak mogą wyglądać kosmici (jeśli istnieją). Zakładali też, że skoro żyją tak daleko, to muszą być zupełnie inni od nich samych.

Brak bezpośredniego i stałego kontaktu. W związku z nieustannymi zawirowaniami politycznymi na Wschodzie, bezpośredni kontakt drogą lądową pomiędzy Zachodem a Indiami był niezwykle trudny. Handel prawie całkowicie był w rękach arabskich, zwłaszcza po II wieku n.e., a transportowane karawanami towary zmieniały pośredników nawet i ośmiokrotnie, zanim docierały do celu. Nie towarzyszył im zatem nikt, kto mógłby przynieść rzetelną historię o kraju ich pochodzenia. Ten brak bezpośredniego kontaktu utrudniał rozwój geograficznej i etnograficznej wiedzy, ułatwiając szerzenie się fantastycznych informacji o Indiach.

Abraham Cresques, karawana na Jedwabnym Szlaku, Atlas Katalański, 1375

Predyspozycje kulturowe. Świat starożytnych Greków oprócz ludzi zamieszkiwały fantastyczne postaci: bogów, pomniejszych bóstw oraz stworzeń z pogranicza natury i fantazji. Ich obecność miała tłumaczyć niewytłumaczalne, nadawać formę nieznanemu, sublimowała ludzkie lęki. Wyobrażenia syren, satyrów, centaurów, czy harpi były personifikacją opanowujących człowieka instynktów, żądz, czy lęków. Egzystowały one na przecięciu cywilizowanego świata ludzi i nieujarzmionego – natury. Istniało zatem przyzwolenie, mentalne przygotowanie do wprowadzenia w rzeczywisty świat, fantastycznych postaci. 

Waza syren, ok. 470 p.n.e.,
British Museum, Londyn

Łączenie się wyobrażeń własnych i zastanych. Postać satyra czy syreny powszechnie występowała w kulturze grecko-rzymskiej, miała ona również swój odpowiednik w opowieściach indyjskich. Hinduski epos Mahabharata zawiera opisy także rasy jednookich, uważanej w Indiach za barbarzyńską, tak jak cyklopi w Grecji. Pojawianie się fantastycznych ras mogło wynikać zatem z powierzchownego kontaktu między kulturami i z zapożyczeń z literatury indyjskiej cytowanej przez braminów (kapłanów). Rasa o długich uszach, nieznana na Zachodzie, pojawia się w indyjskich toposach, zwłaszcza w Mahabharacie – nazywana tam karnapravarana (dosłownie z sanskrytu: używający uszu jako okrycia).

Panotti z The Arnstein Bible, ok. 1172

Koloryzowanie rzeczywistości. Fantastyczne stworzenia powstawały także z obserwacji zwierząt rzeczywistych. Tak jak jednorożec, występujący u Ktezjasza i Megastenesa, został zapewne utworzony na podstawie doniesień o indyjskim nosorożcu, którego róg  miał chronić przed truciznami. Tę samą moc Ktezjasz przypisał rogowi jednorożca.

Jednorożec pośród zwierząt (85 r) , Livre des Merveilles du Monde, ok. 1410-1412

Różnorodne idee wędrowały razem z podróżnikami pomiędzy dwoma światami. Z tego spotkania dwóch kultur wyłoniły się stereotypy. Niektóre z nich nosiły w sobie ziarno prawdy, jednak często przerysowywały pewne elementy rzeczywistości, jednocześnie przemilczając inne. Stereotyp z założenia jest mało zniuansowany, gdyż ma uniwersalnie pasować do różnych sytuacji, które z zasady różnią się od siebie. Powstanie przekonania o istnieniu monstrualnych ras ludzkich jest szczególnym przykładem stereotypu opartego na nikłych przekazach, który mimo to zachował swą moc przez dwa tysiące lat.

Aleksandra Janiszewska

Do dalszej lektury :

  • Peter Burke, Naoczność. Materiały wizualne jako świadectwo historyczne, 2012
  • Surekha Davies, Renaissance Ethnography and the Invention of the Human. New Worlds, Maps and Monsters, Cambridge 2017
  • Rudolf Wittkower, Marvels of the East. A Study in the History of Monsters, Journal of the Warburg and Courtauld Institutes, vol. 5 (1942), s. 159-197
  • Katarzyna Zalewska, Mirabilia descripta. Osobliwości świata w piśmiennictwie geograficznym i kartografii średniowiecza, „Ikonotheka”, nr 3, 1991
  • Katarzyna Zalewska-Lorkiewicz, Ilustrowane mappae mundi jako obraz świata, Warszawa 1996


3 komentarze Dodaj swoje
    1. A Kasia Zalewska będzie w następnych odsłonach. Ja z przecinkami mam trudną relację, bardzo je lubię, ale jakoś zupełnie nie możemy złapać wspólnego rytmu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *