Spotkanie Narmera z mieszkańcami Dolnego Egiptu

Kamienna, dwustronnie dekorowana płyta, została wykonana ponad trzy tysiące lat przed naszą erą czyli więcej niż pięćdziesiąt wieków temu. Symbolicznie wyznacza początek sztuki egipskiej, zarówno ze względu na czas swojego powstania, jak i na tematykę zdobiących ją reliefów. Jest to też jedna z pierwszych wizualnych opowieści o podboju, z wizerunkiem triumfującego zwycięzcy i zdanego na jego łaskę przeciwnika.

Tzw. Paleta Narmera, ok. 3100 p.n.e., Muzeum Egipskie w Kairze ©

Tereny starożytnego Egiptu rozciągały się wzdłuż życiodajnego Nilu. Północna część, nazywana Dolnym Egiptem,  żyzna dzięki dogodnemu ułożeniu w delcie rzeki, była gęsto zaludniona. Południowa, pustynna – Górny Egipt – zamieszkana była przez plemiona nomadów. Oba regiony pozostawały w chwiejnej równowadze do momentu pojawienia się Narmera, uznawanego za założyciela pierwszej dynastii faraonów.

Narmer jako dowódca wojsk Górnego Egiptu, podbił obszar delty Nilu i doprowadził do zjednoczenia obu terenów pod władzą faraona. Tę unię symbolizują dwie korony noszone przez władcę – biała w formie stożka i czerwona w formie czapy z wysokim tyłem. W takich nakryciach głowy został przedstawiony król na awersie i rewersie tzw. Palety Narmera.

Oto jesteśmy świadkami kulminacyjnego momentu starcia pomiędzy władcą z Południa a wojowinikiem z Północy. Postać Narmera budzi zachwyt – podziwiamy młodzieńcze, silne ciało, którego ciężar pewnie spoczywa na rozstawionych nogach, uwagę przykuwa muskulatura ramienia uniesionego do uderzenia. Druga ręka trzyma za włosy pokonanego przeciwnika, którego głowę od roztrzaskania dzieli jedynie jeden ruch faraona. Jeniec pozbawiony jest wszelkiej sprawczości: bezbronny, bezwładnie klęczy w oczekiwaniu na swój koniec. To nie jest opowieść o szacunku wobec przeciwnika, uznaniu wobec jego umiejętności i przymiotów. To scena bezwzględnego triumfu.

Ów jeniec jest ostatnim żywym uczestnikiem starcia, wraz z jego śmiercią symbolicznie zostanie podbita żyzna kraina delty Nilu. Pod stopami faraona znajdują się ciała pozostałych pokonanych, depcze po nich w akcie ostatecznego zwycięstwa. Można to uznać za przejaw pierwotnej potrzeby oddzielenia siebie – swojego rodu, plemienia, narodu – od innych. Tak jak opisał to Yuval Noah Harari – Ludzie instynktownie dzielą ludzkość na dwie części, „swoich” i „obcych”. „Swoi” to ludzie tacy jak ty i ja, dzielący z nami język, religię i obyczaje. (…) Trudno ich [obcych] w ogóle zwać ludźmi. W języku ludu Dinka z Sudanu „dinka” znaczy po prostu – „ludzie”. Ludzie, którzy nie są dinkami, nie są ludźmi.

Retoryka wyższości Egiptu nad innymi ludami utrzymywała się przez cały okres panowania faraonów. Wyrażała się ona na rozmaite sposoby. Między innymi podległe im prowincje wyobrażano pod postacią deptanych przez władcę “dziewięciu łuków”, a kanon sztuk wizualnych rozróżniał poszczególne obce nacje na podstawienie przydzielonego im koloru skóry i cech fizjonomicznych. Wszyscy nie-Egipcjanie byli w ten sposób oznaczani jako “inni”, “obcy”.

Już na tym wczesnym etapie rozwoju języka sztuki, w którym powstała Paleta Narmera, rozpoznany został jego potencjał do budowania sugestywnych opowieści. Martwe w naszych oczach symbole i wizerunki, gdy ożywione opowieścią o okolicznościach w których powstały, układają się w narrację. Jest ona nieprzychylna dla wszystkich “obcych” mieszkańców Egiptu, przypomina im o ich podporządkowanej funkcji. Paleta ta była najprawdopodobniej dziełem wotywnym, wyrazem wdzięczności bóstwom za wygraną walkę. Jej dekoracja wyraźnie wyznacza granicę między zwycięzcami a przegranymi. A tym samym – zaryzykuję tu parafrazę Harariego – pobudza do przekonania, że ludzie którzy nie byli Egipcjanami, nie byli ludźmi.

Fragment postumentu ze stopami królowej stojącej na „Dziewięciu Łukach” ©

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *