Spotkanie z Saartje Baartman

Les Curieux en extase, ou les cordons de souliers, ok. 1815 ©British Museum
Naga kobieta ustawiona na postumencie z ledwo czytelnym napisem: La Belle Hottentote. Wokół niej zgromadził się tłumek zastygłych w napięciu ciekawskich, z ich ust padają słowa niedowierzania i zachwytu. Co tak wzbudziło ich emocje? Nie nagość przecież. Przykłady antycznych aktów już od dawna zapełniały prywatne i publiczne kolekcje, ciesząc oczy zwiedzających. Kim jest ta kobieta? Co spowodowało, że jej widok przyprawił widzów o taką ekstazę?

Saartje Baartman, powszechniej znana jako Hottentot Venus, pochodziła z ludu Khoikhoi  zamieszkującego południową część Afryki i określanego wówczas jako Hotentoci (co dziś uznane jest za niepoprawne jako określenie kolonizatorów). Do Europy przybyła w wyniku awanturniczego splotu okoliczności, pozbawiona wolności i możliwości decydowania o swoim losie. Sławę zapewniły jej ponadprzeciętnej wielkości pośladki, które były eksponowane w teatrach osobliwości Londynu i Paryża. W ten sposób stała się zakładniczką własnego ciała.

Zachowało się kilka wywiadów z Baartman, przeprowadzonych w trakcie procesu o jej wyzwolenie, który miał miejsce w Londynie. Jednak nie dają one wglądu w to kim była jako osoba, jakie miała marzenia, jakie wartości wyznawała. Z przekazów jej dotyczących więcej możemy powiedzieć o stosunku Europejczyków do inności. Druki ulotne, eksploatujące stereotypy i fantazje o odległych krainach, pozostawały w swojej narracji niewzruszone w poczuciu własnej wyższości – tak cywilizacyjnej, jak i ewolucyjnej.
 
 
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie Baartman2.jpg
Miłość i Piękno, karykatura z Saartje jako Hottentott Venus

W oczach Europejczyków przede wszystkim określała ją przynależność do afrykańskiego ludu, uważanego za odległy nie tylko geograficznie, ale i ewolucyjnie. Jej steatopygiczne pośladki potwierdzały, że nie należy jej traktować na równi z ludźmi. I tak też była przedstawiana na rozmaitych ilustracjach w prasie – z silnie wyeksponowanymi szczegółami anatomicznymi, w plemiennych strojach, odkrywających jak najwięcej nagości. Tym samym podkreślano jej miejsce, stopień niżej, na drabinie rozwoju gatunków.

 
Nie powstał żaden portret Saartje Baartman, a przecież nie brakowało okazji, by go namalować. W swoim czasie była kimś w rodzaju celebrytki. Istotą portretu jest jednak kontakt nawiązany przez widza z modelem – skupia się na jego twarzy, przechwytuje jego spojrzenie, wchodzi we wzajemną relację. Oznaczałoby to uczłowieczenie Khoikhoi. A Europejczycy wobec innych kultur najchętniej przyjmowali pozycję dominacji. To oni dyktowali warunki i wskazywali kto jest a kto nie jest człowiekiem, powołując się na zasady wiary lub nauki. W relacji z władzą, wiedza traci całą niewinność i obiektywizm – „wiedza nie powstaje poza wpływem politycznym, systemowym, służąc uzasadnieniu przekazów, treści, norm, którymi posługuje się władza, a władza kształtuje wiedzę tak, by dzięki niej mogła efektywniej kontrolować jednostki, które pozostają tej kontroli nieświadome” (Michel Foucault link).
 
Na rycinie Saartje spogląda na nas z wysokości postumentu. Jej ciało, tak kuszące atrakcyjnymi krągłościami, zostało przez artystę wybielone, pozbawione ciemnej pigmentacji. Jej poza, na pierwszy rzut oka wyrażająca skromność, powtarza mowę ciała Wenus Medycejskiej, jednej z najczęściej kopiowanych rzeźb antycznych. Saartje traci swoją tożsamość, przemienia się w kuriozum, artefakt wystawiony na publiczny widok. I jedynie w jej spojrzeniu, skierowanym wprost na nas, możemy dostrzec przebłysk indywidualności.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *